W 1981 roku w całej Polsce wprowadzono stan wojenny. Był to ważny moment w historii Polski. Przez kraj przetoczyła się fala strajków, pisze portal gdanskyes.eu. Strajki odbyły się również w Gdańsku. Jak wyglądała wojna polsko-jaruzelska? W tym artykule opowiemy więcej o tych wydarzeniach.
Przyczyna wojny
Przyczyną tego kryzysu było powstanie polskiego związku zawodowego Solidarność. Było to wolne stowarzyszenie, które szybko przekształciło się w ruch społeczny. „Solidarność” stała się symbolem nadziei i wolności od polskiego komunizmu.
Wprowadzenie stanu wojennego było świadomą decyzją polskich władz. Przygotowywano się do niego starannie przez rok. Na potrzeby stanu wojennego przygotowano różne akty prawne, a w Związku Radzieckim wydrukowano 100 tys. egzemplarzy ogłoszenia o stanie wojennym. Jednostki wojskowe prowadziły szkolenia bojowe. „Solidarność”, opozycja i Kościół nie były przygotowane na wprowadzenie stanu wojennego w Polsce.
13 grudnia o godzinie 6 rano w Polskim Radiu wystąpił generał Wojciech Jaruzelski. Podczas swojego wystąpienia poinformował Polaków o utworzeniu Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i wprowadzeniu stanu wojennego na terenie całego kraju. Już 12 grudnia przed północą rozpoczęły się zatrzymania działaczy opozycji i Solidarności.
Wojna i Gdańsk
Wraz z wprowadzeniem stanu wojennego przez kraj przetoczyła się fala strajków. W Gdańsku protestowało wielu młodych ludzi, w tym studenci Uniwersytetu Gdańskiego. Około 800 osób wzięło udział w pierwszym wieczornym wiecu. Podczas tego spotkania namawiano studentów do przerwania strajku, ale Marek Sadowski ogłosił decyzję o zawieszeniu wiecu na Uniwersytecie Gdańskim i kontynuowaniu go w stoczni. Zaapelował również, aby w tym wydarzeniu brali udział tylko mężczyźni w małych grupach.
Wszyscy uczestnicy wiecu mieli świadomość, że udział w strajku to poważne ryzyko dla nich i ich przyszłości. Młodzi gdańszczanie byli jednak odważni i nie cofnęli się przed niczym. Po przybyciu do stoczni studenci zajęli się szlabanem nr 1 i bramą kolejową. Przy bramie nr 2, obok robotników, wartę pełniło kilkanaście osób pod dowództwem Tomasza Maracewicza. W skład nocnej warty weszło również kilkunastu studentów z Politechniki Gdańskiej, Uniwersytetu Medycznego, Akademii Wychowania Fizycznego i Sportu oraz Akademii Muzycznej w Gdańsku.

Rankiem 16 grudnia rozpoczęła się brutalna pacyfikacja. Wyłapano protestujących. Później stoczniowców wypuszczono do domów, a studentów aresztowano i wysłano do aresztów śledczych w Pruszczu Gdańskim i Starogardzie Gdańskim.
Również tego dnia rozpoczął się szturm na stocznię. Słychać było strzały i wybuchy. W bramę wjechał czołg. Oddziały milicji obywatelskiej zaczęły atakować pałkami i tarczami. W odpowiedzi strajkujący chwycili za metalowe rury. Przeciwko protestującym użyto gazu łzawiącego. Nad głowami przeleciały helikoptery. Po dwóch godzinach stoczniowcy zostali wypuszczeni w dużych grupach przez bramy do miasta. Niektórych złapano i zabrano do budynku administracji.
W Gdańsku zatrzymano łącznie 234 osoby biorące udział w strajku. Wiele osób stało się ofiarami użycia siły. Tysiące osób zostało aresztowanych, wprowadzono godzinę policyjną, a wszelkie formy komunikacji i transportu zostały poważnie ograniczone. Powstanie Solidarności zjednoczyło wielu mieszkańców Gdańska, którzy mieli odwagę zbuntować się przeciwko komunistycznej władzy. Związek ten nie był w stanie zapobiec wprowadzeniu stanu wojennego, ale jego istnienie uświadomiło wszystkim, jak nie do utrzymania był system komunistyczny.