W pobliżu Gdańska znajduje się miejsce, które na zawsze zapisało się w historii miasta. Mowa o półwyspie, który w ciągu swojego trzystuletniego istnienia przeżył wiele, ale jego najważniejszym epizodem pozostaje obrona Westerplatte podczas II wojny światowej. Te walki stały się świadectwem heroizmu polskich obrońców, a nazwa półwyspu – symbolem niezłomnej walki, o czym pisze gdanskyes.eu. Jednocześnie wiele szczegółów tej historii pozostaje nieznanych, co jeszcze bardziej motywuje do poszukiwania odpowiedzi. Spróbujmy zatem dowiedzieć się, jak to wszystko wyglądało jesienią 1939 roku.
Historia Westerplatte
Westerplatte zawsze było wyjątkowo atrakcyjnym miejscem w pobliżu Gdańska. Niewielki, ale malowniczy teren mógł służyć wielu celom. Idealnie nadawał się do wypoczynku, ale był również ważnym obiektem strategicznym. I ostatecznie półwysep wykorzystywano do obu tych celów. Wszystko zaczęło się w XVII wieku, kiedy to sama natura zapoczątkowała tworzenie tego unikatowego obszaru. Przez lata wyspa kształtowała się pod wpływem prądów morskich, mułu i piasku. Co więcej, warunki naturalne stworzyły wówczas dwie wyspy, które otrzymały niemieckie nazwy odpowiadające ich położeniu. Tak właśnie West Platte stało się Westerplatte. Co ciekawe, już w XIX wieku wyspa przeobraziła się w półwysep, a jej sąsiad – Ost Platte – połączył się z lądem.
Początek historii Westerplatte miał prorocze znaczenie. To właśnie tu wylądowała liczna armia francuska w 1734 roku podczas wojny o polską sukcesję. Król Stanisław Leszczyński otrzymał wtedy pomoc, a dla wszystkich stała się jasna strategiczna wartość półwyspu. Nic więc dziwnego, że teren ten przeżył niejedną wojnę. Jednak w okresach między dramatycznymi zmaganiami, Westerplatte stało się również znanym kurortem. Kontrasty były uderzające – obok eleganckich domów, spa, parku i hotelu wznoszono schrony i magazyny. Mimo wszystko, w latach 30. XIX wieku, na półwysep zaczęli zjeżdżać pierwsi turyści. Oferował on mnóstwo atrakcji. Ludzie leczyli tu swoje dolegliwości, odzyskiwali siły, kosztowali lokalnych przysmaków, chodzili na koncerty, uprawiali sport i nie odmawiali sobie niczego. Niestety, Westerplatte zyskało sławę jako krótkotrwałe uzdrowisko. W 1914 roku zabudowania na półwyspie uszkodził sztorm, a następnie teren stał się przedmiotem sporu w politycznych rozgrywkach.
Walczyły o niego dwa państwa – Polska i Niemcy. Ten konflikt ciągnął się latami, ponieważ każdy uważał się za jedynego pretendenta do półwyspu. Sytuacja zmieniła się na korzyść Polaków po I wojnie światowej, kiedy Niemcy poniosły klęskę i ogłoszono Wolne Miasto Gdańsk. W ten sposób Liga Narodów zażegnała narastający spór dotyczący miejskiego portu. Jednak i ten plan nie był idealny, gdyż dominujący w mieście Niemcy odmawiali rozładowywania polskich statków i utrudniali ich pracę. Dlatego w 1920 roku podjęto decyzję o utworzeniu na Westerplatte wojskowego składu tranzytowego, co zapoczątkowało nowy rozdział w życiu półwyspu.
Przygotowania do Wojny
Decyzja o utworzeniu wojskowego składu na Westerplatte ostatecznie przesądziła o roli tego terenu. Już w 1924 roku Liga Narodów przekazała półwysep Polsce, a w 1926 roku stacjonowali tu pierwsi żołnierze. Odkąd Polacy uzyskali tę własność, zaczęli przygotowywać się do obrony, której mogli się tylko domyślać. I choć w niektórych szczegółach się mylili, to jednak nadmierna czujność pomogła. Tory kolejowe, linia telefoniczna, magazyn amunicji, elektrownia – oto, co miało znajdować się na Westerplatte zgodnie z umową. Organizacja zgodziła się również na oddział liczący 88 żołnierzy. Taki był początek Wojskowej Składnicy Tranzytowej (WST).
Stałe sąsiedztwo z Niemcami uniemożliwiało ścisłe przestrzeganie uzgodnionych zasad. Dlatego polskie władze prowadziły tajne przygotowania na wypadek jakiegokolwiek zagrożenia. I okazało się, że tym zagrożeniem stała się II wojna światowa. W 1933 roku do prac nad obroną zaproszono Mieczysława Kruszyńskiego, Stefana Fajbiszewskiego i Sławomira Borowskiego. To oni kierowali uzupełnianiem wyposażenia półwyspu. Ponieważ działania te były zakazane, prace prowadzono w nocy. Westerplatte odgrodziło się od świata ceglanym murem i drutem kolczastym. Krok po kroku na terenie powstały koszary, placówki wartownicze i fortyfikacje z każdej strony półwyspu. Było ich łącznie 6: „Prom”, „Wał”, „Fort”, „Łazienki”, „Elektrownia”, „Przystań”. Ponadto instalowano zapory przeciwpancerne, miny-pułapki, umocnienia, estakady itp. Na Westerplatte potajemnie dostarczano również uzbrojenie i żołnierzy. Jakkolwiek dobrze Polacy nie wyposażali półwyspu, ich zasoby były ograniczone.
Tymczasem Niemcy szykowali się do ataku, wykonując tak zwane „wizyty kurtuazyjne”. Pierwszą z nich pancernik „Schleswig-Holstein” odbył 22 marca 1939 roku. Wracał wtedy z Kłajpedy i, zgodnie z oficjalnymi zapewnieniami, nie stanowił zagrożenia. Był to jednak pierwszy sygnał do gotowości bojowej dla żołnierzy na Westerplatte. Wtedy to dowództwo poprosiło o większą liczbę wojskowych i omawiało plan działania. Druga wizyta miała miejsce 25 sierpnia w celu rzekomego uczczenia załogi krążownika „Magdeburg”, który zatonął podczas I wojny światowej. W rzeczywistości postój przeciągnął się na 6 dni, aż do nadejścia rozkazu rozpoczęcia działań wojennych. A we wnętrzu „pokojowego” okrętu znajdowało się wystarczająco dużo broni i żołnierzy.
Bitwa
Niemcy rozpoczęli swój atak 1 września 1939 roku o godzinie 4:48 rano. Rzucili do boju 3000 żołnierzy przeciwko około 200 obrońcom Westerplatte. Niemieckie dowództwo planowało szybką operację, która miała polegać na ostrzale z okrętu i zajęciu półwyspu przez grupę szturmową. Jednak na Niemców czekało wiele niemiłych niespodzianek, które zaczęły się od razu. Ostrzał ze „Schleswig-Holstein” tylko częściowo był skuteczny, a szturm po długich próbach nie dał pożądanego rezultatu. Polakom sprzyjał teren półwyspu, ich przygotowanie i efekt zaskoczenia. Choć Westerplatte ucierpiało od ognia, a umocnienia zostały uszkodzone, to pierwsza bitwa okazała się zwycięska dla obrońców półwyspu.
Następny dzień można uznać za jeden z najtrudniejszych w tej bitwie. Rozwścieczone polskim oporem, wojska niemieckie poprosiły o wsparcie z powietrza. I już 2 września Westerplatte znalazło się pod nalotem lotniczym. Wtedy to nastąpiły pierwsze znaczące straty wśród obrońców. Wartownia nr 5 pochowała 7 żołnierzy. Uszkodzone zostały także inne budynki, zniszczona broń, radiostacja i łączność telefoniczna. Wtedy też doszło do pierwszego nieporozumienia między dowództwem. Swoich działań nie mogli uzgodnić major Henryk Sucharski i kapitan Franciszek Dąbrowski. Mimo to Westerplatte kontynuowało obronę.
Dalsze walki stały się prawdziwą rutyną dla obrońców. 3 września Niemcy ponowili atak, najpierw zadając uderzenie artyleryjskie, a następnie przeprowadzając szturm. Ich taktyka polegała na namierzeniu polskich schronów, punktów ostrzału i umocnień. Tego samego dnia do półwyspu podpłynęły dwie łodzie, które zostały odparte. Ciągłe walki zarówno wyczerpywały polskich obrońców, jak i irytowały niemieckie dowództwo. Dlatego już następnego dnia Niemcy rzucili do boju dodatkowe pododdziały. Westerplatte znalazło się pod atakiem artylerii, pocisków okrętowych, piechoty, moździerzy. Niemcy próbowali zaskoczyć obrońców nocą, wejść od strony lasu, a nawet podpalić Westerplatte. I choć Polacy odważnie odpierali ataki, sytuacja stawała się krytyczna. Wśród żołnierzy było wielu rannych, zapasy się kończyły, a na posiłki czekać było na próżno. W takich warunkach obrońcy półwyspu utrzymali się przez 7 dni, po czym wywiesili białą flagę.

Symbol Niezłomności
Po siedmiodniowej bitwie Westerplatte i jego obrońcy stali się symbolem niezłomności. Półwysep, który ustępował możliwościami, wytrwał w walce przeciwko silniejszemu przeciwnikowi. Kiedy Niemcy przygotowywali tę operację, przeznaczyli na nią tylko jeden dzień. Atak miał być szybki i łatwy, lecz w rzeczywistości zaskoczył dowództwo. Niemieccy wojskowi za każdym razem byli zdumieni, idąc do natarcia. Nie spodziewali się oporu, nie mogli znaleźć punktów ostrzału i umocnień obrońców półwyspu. Napastnicy szczerze wierzyli, że pod ziemią znajduje się sieć bunkrów, gdyż po prostu nie mogli zrozumieć, że Polacy nie mieli dostępu do dodatkowych zasobów ani nowych oddziałów żołnierzy. Ostatecznie prawda okazała się niekorzystna, dlatego Niemcy upiększyli wydarzenia tamtej jesieni.
Przed polskimi żołnierzami postawiono zadanie utrzymania 12-godzinnej obrony półwyspu do nadejścia posiłków. Jednak z każdym kolejnym dniem stawało się oczywiste, że są sami. Mimo to żołnierze mężnie bronili Westerplatte przez 7 dni, gdzie też pozostali. Oprócz pochówków obrońców półwyspu na miejscu walk, w 1966 roku społeczność miasta ustawiła pomnik na ich cześć. Czyn obrońców został uhonorowany odpowiednimi odznaczeniami, a Westerplatte pielęgnuje pamięć o nich. Mieszkańcy Gdańska mają możliwość poznania historii półwyspu, odwiedzając go. Na terenie zachowały się niektóre budynki wojskowe, wartownie i placówki. Infrastrukturę Westerplatte rozwija Muzeum II Wojny Światowej, które robi wszystko, co możliwe, aby przekazać heroiczną historię tego miejsca.
